Przejdź do głównej zawartości

Stanisław Czachorowski

Jestem naukowcem i artystą. Naukowcem jestem zawodowo - bo pracuję na uniwersytecie, artystą jestem amatorsko i hobbystycznie. Aczkolwiek sztuki plastyczne towarzyszyły mi od czasów szkolnych. Jedna z form ekspresji i refleksji nad światem i sobą samym. 

Do Artystycznej Rezerwy Twórczej należę od chwili jej powstania. Uczestniczyłem we wszystkich wystawach zbiorowych Grupy A*R*T w Bibliotece Uniwersyteckiej oraz w Olsztyńskim Planetarium. Brałem udział w plenerach.

Nauka i sztuka zachwyca się światem, każda na swój sposób i w odmiennej formie. Choć mają odmienne sposoby przekazu swoich treści, to wzajemnie się wspierają i dopełniają. Hobbystycznie maluję butelki, słoiki, stare dachówki, poremontowe płytki ceramiczne i innych wyrzuconych "śmieciach". 

Malowanie i rysowanie zacząłem już w szkole średniej. Prawie żadna praca z tamtego okresu nie przetrwała. Były to rysunki ołówkiem i obrazy olejne. Potem, w okresie studenckim, zacząłem rysować piórkiem, w tym rysunki satyryczne. Kilka z nich nawet zostało opublikowanych w prasie. Projektowałem także znaczki okolicznościowe, przypinane do ubrania oraz plakaty, reklamujące imprezy studenckie. W pracy zawodowej piórkiem i rapidografem rysowałem ilustracje do publikacji i swoich książek naukowych. A potem zacząłem malować farbami na butelkach i akrylami na starych dachówkach.

Od kilkunastu lat maluję butelki a tematem jest bioróżnorodność czyli przyroda Warmii i Mazur, w szczególności owady i zioła. Jest to próba uchwycenia dziedzictwa przyrodniczego i kulturowego regionu.

Olsztyńska Wystawa Dalii, warsztaty malowania na szkle.

Umiejętności i kompetencje artystyczne potrzebne są naukowcowi z kilku powodów (dlatego rozwijania tych umiejętności nie powinno się zaniedbywać ani w szkole ani w ramach hobby czyli czasu wolnego i edukacji ustawicznej, pozaformalnej). Po pierwsze podstawowe umiejętności estetyczne ułatwiają przygotowanie posteru naukowego na konferencję, przygotowanie ilustracji do referatu czy wykładu lub opracowanie abstraktu graficznego do publikacji. Wspomnieć jeszcze można o notowaniu wizualnym (graficznym), ostatnio bardzo intensywnie się rozwijającym. Dla biologa umiejętność rysowania to forma notatki naukowej nawet w czasach fotografii cyfrowej. Malowanie (tak jak i inne formy sztuki) pozwala aktywizować inne partie mózgu co zwiększa efektywność myślenia nawet tego racjonalnego. Sprzyja także kreatywności – jakże potrzebnej w nauce. I mam na myśli sztukę całkiem amatorską, nieprofesjonalną. Sztukę uprawianą dla przyjemności a nie zarobkowo. Po trzecie malowanie sprzyja ćwiczeniu uważności, odpręża i daje psychiczny wypoczynek. Dla mnie malowanie jest arteterapią – przeciwdziała wypaleniu zawodowemu. A czwartym powodem jest edukacja i przekazywanie treści w formie bardziej emocjonalnej. Moim surowcem są rzeczy niechciane, wyrzucone na śmieci, zbędne odpady. Malowanie przywraca im ważność i wartość, ma skłaniać do refleksji by mniej konsumować produktów jednorazowych. Nie ma rzeczy niepotrzebnych… i ludzi. Maluję rośliny, grzyby i zwierzęta żyjące obok nas. Utrwalam ginącą bioróżnorodność Warmii i Mazur. Tak więc malowanie to uzupełniający element do przekazywania treści ważnych ekologicznie i społecznie, powiązanych z rozwojem zrównoważonym. Tym bardziej, że często maluję w przestrzeni publicznej z innymi ludźmi. Robimy coś wspólnie i rozmawiamy tak jak kiedyś przy darciu pierza, łuskaniu fasoli czy międleniu lnu. Wspólne malowanie pozwala być ze sobą. Przypomnę, że nauka to także przedsięwzięcie w dużym stopniu zespołowe a Homo sapiens to przecież gatunek społeczny.

Piknik naukowy na Olsztyńskiej Starówce,
warsztaty malowani na szkle

Malowanie butelek jest jak nauka – ma służyć ulepszaniu świata. Jest jak filozoficzna przypowieść, która za pomocą drobiazgu, jakim jest przywrócona do życia butelka, polny kamień czy stara dachówka, opowiada o rzeczach ważnych i większych, by za pomocą części ukazać całość. Pokazuje wzajemne relacje i uwarunkowania odległych z pozoru obiektów i zjawisk. W czasie wspólnego malowania mówię o moich ulubionych owadach i polnych „chwastach” i o obiektach badań. Obrazami utrwalonymi na szkle czy starych dachówkach zachęcam do poznawania biologii i ekologii tych gatunków, do szukania ich wokół. Od sztuki i emocji podążamy do nauki i weryfikowanej racjonalności.

Wiedza jest bogactwem i dobrem ogólnym, które jest warunkiem rozwoju cywilizacji i do którego prawo ma każdy. Tak jak do wody i powietrza. Nie można więc zamykać i ograniczać dostępu do wiedzy. Podobnie jest ze sztuką. Wystawy organizowane w miejscach publicznych (biblioteki, kawiarnie, planetarium itd.) oraz streetart w parku to formy przybliżania tematyki przyrodniczej każdemu, nawet najbardziej „zwykłemu” odbiorcy.

W otaczającej rzeczywistości przyrodniczej dostrzegam nie tylko zależności przyczynowo-skutkowe, prawidłowości i obiekty badawcze, ale także piękno. Motywem mojego malowania jest chęć czynienia świata piękniejszym, nawet jeśli to piękno jest ulotne. Podstawowym surowcem są odpady cywilizacji nadmiernej i szybkiej konsumpcji – szklane butelki i słoiki (zbędne opakowania), ostatnio także stare dachówki, kawałki desek czy poremontowe płytki ceramiczne. Zamiast na śmietnik trafiają do ponownego, społecznego obiegu. Niczym w ekosystemie. Butelki i słoiki zbieram w dzikich zakątkach przyrody Warmii i Mazur, czasem organizując zbiorowe sprzątanie lasu lub brzegów jeziora. Zebranym śmieciom nadaję nową wartość. Jest to filozoficzny podtekst nadawania rzeczom zbędnym także i ludziom wykluczonym, spisanym na straty, zapomnianym, nowej ważności i wartości. Recykling i upcykling rzeczy i znaczeń to promocja postaw przyjaznych środowisku i ludziom. Rozwój zrównoważony jest potrzebą chwili, to styl życia, w którym dążymy do maksymalnego ograniczenia produkcji odpadów i optymalnego wykorzystania tego, co już posiadamy. Malowane butelki to jeszcze jedna opowieść o zero waste i zanikającej bioróżnorodności.

Lubię malować z ludźmi w przestrzeni publicznej, by wspólnie odzyskiwać ją na społecznego życia. Nauka jest ważną częścią kultury. Wyjaśnianie złożonej rzeczywistości wymaga wytrwałości. Malowanie na szkle także. Ludzie dzielą się wiedzą (ale i sztuką, dobrymi emocjami) nie tylko ze względu na korzyści finansowe, lecz coraz częściej po to, żeby uczynić świat miejscem lepszym do życia. Swoisty trend dzielenia się (ang. sharing economy/collaborative consumption – ekonomia dzielenia się) obserwowany jest zarówno w sieci (zwłaszcza w mediach społecznościowych czy dziennikarstwie obywatelskim), jak i w świecie realnym (np. bookcrossing, give boxy). Dzielenie się jest również podstawowym elementem nauki: jej postęp i rozwój ściśle związany jest z wymianą informacji, spostrzeżeń, wyników badań.

Rozdaję swoje butelki ludziom i instytucjom by przeciwdziałać wykluczaniu i rozmyślać nad nowym urządzeniem cywilizacji, nową odpowiedzią „jak żyć” na co dzień. Sztuka jest polem działania dla intuicji. Nauka jest polem działania racjonalności. Malujący naukowiec to negocjacje tych dwóch światów. W wymiarze osobistym malowanie jest relaksem i wyjściem z wąskich ram życia zawodowego.


Rozbitek na bezludnej wyspie, szukający ratunku, pisze na kartce wiadomość, zamyka ją w butelce i rzuca w morze. Liczy, że jego wołanie trafi w końcu w czyjeś ręce a przekaz zostanie odkodowany i zrozumiany. I że przybędzie ktoś na ratunek. Jako naukowiec poznaję zależności ekosystemowe, poprzez publikacje dzielę się odkryciami z innymi specjalistami a przez różnorodne formy popularnonaukowe staram dzielić się tą wiedzą z szerokimi kręgami społecznymi. Liczę, że wiedza zmienia postawy i sposób funkcjonowania osób i całych społeczeństw. Uzupełniająco maluję butelki i w taki sposób tworzę przekaz. Maluję świat przyrody (różnorodność biologiczną), który znika w wyniku antropogenicznego przekształcania środowiska i globalnych zmian klimatu. Potem butelki pokazuję na wystawach, rozdaję ludziom lub przeznaczam na aukcje charytatywne. I liczę, że zakodowany przekaz trafi na mądry, podatny grunt. Że ktoś to właściwie odczyta... Język nauki dąży do precyzji, przekaz artystyczny próbuje wywoływać emocje (nieprecyzyjnie i trudne do powtórzenia). Wzajemnie się uzupełniają.

Pracujemy coraz więcej i wydajniej by kupować i konsumować coraz więcej. W rezultacie jesteśmy przemęczeni i wypaleni zawodowo a ekosystemy zasypane są śmieciami. Arteterapia czyli terapia sztuką pomaga człowiekowi, a jeśli połączona jest z recyklingiem i upcyklingiem to pomaga biosferze. Czyli również nam samym. Aktywnie odpoczywam przy sztuce, w czasie tworzenia, w czasie malowania rzeczy pozornie niepotrzebnych, wyrzuconych. Często maluję z innymi w przestrzeni publicznej, w parku, na uczelni, na ulicy, w czasie pikniku edukacyjnego. Jest to ukryty, społeczny wymiar sztuki. Tworzyć i być artystą amatorem może być każdy – bo można tworzyć dla siebie a nie jako aktywność zawodowa i zarobkowa. Rękodzieło jest niepowtarzalne i unikalne. Wymaga tylko czasu i wysiłku. Tylko i aż tyle. Bo w epoce nieustannego pospiechu czas jest deficytowy. Nawet czas dla siebie. Recykling rzeczy i znaczeń to promocja postaw przyjaznych środowisku i ludziom. Taki styl życia nazwałbym ekologizmem, uznaniem wspólnotowości Homo sapiens i wspólnotowości (systemowej złożoności) życia na Ziemi.

Uprawianie sztuki bez oceniania i krytykowania przyczynia się do relaksacji i odprężenia. Z kolei wyciszenie sprzyja kreatywnemu myśleniu, rozwojowi osobowości, wzmaga pozytywne emocje, wiarę we własne siły. I jak już wspomniałem sprzyja refleksji, podnosi samoocenę a tym samym przeciwdziała wypaleniu zawodowemu. W czasie malowania rzeczy zbędnych i wyrzuconych można zrozumieć potrzebę posiadania czasu dla siebie (głównie na realizację projektów nie związanych z pracą zawodową). Można milczeć i nie zaśmiecać ciszy zbędnymi słowami, wypowiadanymi z poczucia obowiązku. W czasie tworzenia już po kilkudziesięciu minutach eliminowane są negatywne emocje (stres, irytacja), towarzyszące nam na co dzień, pobudzana jest kreatywności, rozwijana jest wyobraźnia i logiczne myślenie. Fizjolodzy wspominają o redukcji hormonów stresu. W pewnym sensie arteterapia jest inwestycją zawodową, ważną dla nauczyciela i naukowca. Chyba dla każdego.









Komentarze

Najczęściej czytane

Buki Odnalezione

  Wczorajszy wernisaż (31.10.2025) przyciągnął duże grono publiczności zachwyconej wspaniałymi zdjęciami Henryka Ciruta, musicie zobaczyć wystawę osobiście, jest co podziwiać

INSPIRACJE SZTUKĄ JAPOŃSKĄ

  Wczorajszy wernisaż wystawy INSPIRACJE SZTUKĄ JAPOŃSKĄ zgromadził duża grupę osób zainteresowanych Japonią. Z uwagi na pogodę wernisaż został przełożony. Swoje prace zaprezentowali członkowie Artystycznej Galerii Stowarzyszenia Absolwentów Uniwersytetu Warmińsko - Mazurskiego w Olsztynie.  Zapraszamy do jej zobaczenia w restauracji  ARTON przy ul. Pstrowskiego Ewa powiedział kilka słów o Japonii Technika pomaga Były też rekwizyty Autorka poniższej pracy Można było też podumać podyskutować pogestykulować jak zwykle zakończyliśmy wernisaż wspólnym zdjęciem

Opowieści pędzlem malowane

Klub Artystyczna Galeria Stowarzyszenia Absolwentów UWM zaprosił na wernisaż wystawy Grupy malarstwa i rysunku TO MY przy UTW pt. "Opowieści pędzlem malowane" i zgromadził sporą grupę entuzjastów malarstwa.

"Naturalnie Patchwork"

Grupa pań z Elbląga i Gdańska przygotowała wspaniałe prace, a wernisaż w dniu 10 marca spotkał się z ogromnym zainteresowaniem.

Fotografia 4+1

 Świetna wystawa, a najbardziej zadowolony jestem z opowieści na wernisażu i dlatego namawiam na spotkania na wernisażach, można się dużo dowiedzieć. Opowiadał Szczurek i gdyby nie powiedział dlaczego są takie, a nie inne jego prace trudno byłoby zrozumieć dlaczego tam są. Musicie samo zobaczyć wystawę i ocenić Każdy z autorów też opowiedział o swoich pracach po lewej najbardziej przedziwna praca "Muchy" Poniżej prace w nietypowej technice - są opisane Autorów prac przedstawiła Ewa Czułowska Guma Dwuchromianowa cztery warstwy na papierze Saunders Waterford300 g, czas naswitlania światłem słonecznym5-10 min.

Nasze Pasje II - wernisaż

Jak najbardziej na czasie, warto zobaczyć. Foto; Leszek Grucela